| Historia - Dawno, dawno temu... |
Według dzisiejszych badań, w czasach przedhistorycznych, okolice Janowic należały do terytorium zasiedlonego przez plemię Wiślan. Natomiast na przełomie IX i X wieku, po kilkudziesięcioletniej niewoli czeskiej, Mieszko I skutecznie uderzył silną drużyną Polan na najeźdźców. Zwyciężył Czechów i doprowadził do zjednoczenia Wiślan i Polan i osadzenia swego syna Bolesława /Chrobrego/ na tronie krakowskim.
W tym czasie zaczyna się, jeszcze na pół legendarna historia Janowic.
Otóż Bolesław, chcąc utrzymać tereny dorzecza Dunajca, obsadzał je swoimi wojami, którym powierzał budowę obronnych "gródków" i "stróży". Rycerz ¬dowódca gródka, otrzymywał na własność teren którego bronił. Im był lepszy w wykonywaniu zadań, tym władca był hojniejszy w nadaniach ziemi.
Szybko powstawała grupa rycerzy - posiadaczy, którzy byli osobiście zainteresowani w obronie już swojego majątku i okolicy.
Tak powstał w XI W. z dawnej osady janowickiej gródek rycerski mający dwojaki charakter - obronny i gospodarczy. Górna część Janowic była gródkiem, dolna osadą rolniczą.
Właścicielami Janowic byli kolejno rycerze, którzy za zasługi wojenne otrzymali herb Strzemię. Ich rodziny z biegiem lat zaczęto nazywać Strzemieńczykami.
Osada janowicka rozrastała się na prawie książęcym, co oznaczało, że właściciel był obciążony podatkiem na rzecz księcia, oraz obroną w razie niebezpieczeństwa. Osadnicy przypisani do ziemi składali więc daninę książęcą, Musieli zatem uprawiać ziemię i prowadzić hodowlę, aby złożyć daninę i utrzymać rodzinę. Wieś także była obciążona budową dróg, grobli, wałów wokół gródka, a także zabezpieczeniem podwodów. To był W. XI.
Natomiast z 1105 roku pochodzi polski dokument wydany dla klasztoru Benedyktynów tynieckich przez legata papieskiego Idziego. Z niego dowiadujemy się, że na mocy beneficjów królewskich, młody klasztor tyniecki otrzymał posiadłości na terenach od Krakowa po Tuchów. A więc poza własnością rycerską pojawia się też własność benedyktynów.
Ród Strzemieńczyków, z biegiem lat rozrastał się, tworzyły się nowe rodziny rozsiadłe w Janowicach i okolicy. Powstawały gródki obronne najznamienitszych rodzin, otoczone wałami o konstrukcji drewniano-ziemnej.
Czasy Kazimierza Wielkiego, jak dla całego państwa tak i dla Janowie przyniosły nowy okres w ich rozwoju. Otóż w 1347 roku wieś otrzymała, w miejsce dawnego prawa, prawo magdeburskie. Wprowadza ono zasadę, że "na wykarczowanym obszarze przez 20 lat nie będziesz płacił podatku". W efekcie nastąpił rozwój osadnictwa nowoczesnego, a Janowice stały się wsią samorządową z oczynszowaniem jako nowym podatkiem. Wieś otrzymała również prawo handlowania nadwyżkami rolnymi. Rynkiem okolicznych wsi czynszowych stały się Opatkowice /późniejszy Zakliczyn.
Strzemieńczycy janowiccy, poddani królewscy, otrzymali jako nagrodę akt lokacyjny zezwalający im na zakładanie nowych osad -m.in. Bieńkowic, Lichwina i Chojnika.
W 1420 r. na te tereny przybyły rodziny Strzemieńczyków z Jeżowa k/Bobowej i dodatkowo wzmocniły zaludnienie tych okolic zakładając kolejne majątki. Można więc uważać, że Janowice i obszary po obu stronach Dunajca tworzyły teraz silne gniazdo rodzinne Strzemieńczyków, zwanych już Chwalibogami. Taka sytuacja utrzymała się przynajmniej do drugiej połowy XVI wieku.
Według jednej ze znanych mi wersji w 1558 roku Stanisław Stadnicki herbu Średniawa, kupuje od Chwalibogów część Janowic. Piotr, chyba jego syn, żeni się z córką Spytka Jordana, człowieka bardzo zamożnego, właściciela Opatkowic noszących od 1558 roku nazwę Zakliczyn. Jordan, herbu Trąby, musiał być człowiekiem bardzo wpływowym, bowiem za jego poparciem Piotr Stadnicki został kasztelanem Wojnicza.
Nastał złoty okres Stadnickich, który trwał aż do schyłku XIX wieku.
Stadniccy pomnażali swoje dobra stopniowo wchodząc w posiadanie dużej części doliny Dunajca, aż po góry Beskidu Sądeckiego. Z czasem o Chwalibogach w Janowicach słuch zaginął.
Według innej wersji Janowice przejściowo należały do Potockich, herbu Pilawa, a dopiero od XVII w do Jordanów. Ostatnia z ich rodu Eufrozyna Jordanówna miała wyjść za mąż za Stanisława Kołkowskiego, sędziego krakowskiego. Kołkowski, herbu Pomian, stał się właścicielem Janowic, ale nie na długo, bo nie miał syna, a jego córka Aniela została poślubiona przez hr. Józefa Stadnickiego w końcu XVIII w.
A więc według tej wersji Janowice weszły w posiadanie Stadnickich dwa wieki później niż wg poprzedniej.
W Księgach Tabuli Galicyjskiej z 1818 roku kolejnymi właścicielami majątku byli: Jan i Felicjan Stadnicki. W 1854 r. Janowice należąc już do Władysława Stadnickiego, stanowią tzw' dobra fideikomisowe. (FIDEIKOMIS to system dziedziczenia wg którego majątek dziedziczył najstarszy syn, bez prawa sprzedaży, lub zastawu, czyli chodzi o zatrzymanie majątku w rodzinie) 
Mimo prawa, ostatni Stadnicki w Janowicach - hr. Józef w 1882 roku sprzedaje majątek Michalinie Młyńskiej, herbu Nałęcz. To właśnie ten herb znajdujemy nad wejściem do pałacu i nad kominkiem w sali jadalnej.
Dwanaście lat później nabywa Janowice niejaki Włodzimierz Wolf Krzeczunowicz, herbu Gryf, a w 1907 Aleksander Kobylański, herbu Grzymała. Majątek przechodził więc z rąk do rąk, nie miał szczęścia do gospodarzy i musiał być źle prowadzony. Na pewno I wojna światowa zubożyła go, ale po wojnie stan był tak zły, że w 1921 roku zostaje przymusowo wykupiony przez Skarb Państwa. Idzie w dzierżawę, a po II wojnie w 1946 roku objęła go reforma rolna PKWN i ponownie stał się własnością państwową.
Ziemie i lasy należące do majątku uległy parcelacji, a pałac i zabudowania gospodarcze do 1967 r. były w posiadaniu szkoły rolniczej, która doprowadziła wszystko do kompletnej ruiny.
Wówczas zniszczone zabudowania wraz z parkiem przejęła Politechnika Krakowska. Po przeprowadzeniu odbudowy pałacu i części budynków gospodarczych, przez jakiś czas pałac służył Politechnice jako obiekt rekreacyjno- reprezentacyjny.
Obecnie jest dzierżawiony od 2008 roku przez tarnowianina, Pana Mieczysława Bienia.
W dzisiejszych Janowicach nikt nie pamięta, ani o Chwalibogach, ani o Stadnickich. Dominuje współczesna zabudowa indywidualna, starannie utrzymane nieduże gospodarstwa rolne.
Kilkanaście lat temu mieszkańcy zbudowali własny kościół, co umożliwiło wydzielenie nowej parafii z obszaru parafii zakliczyńskiej, do której przez wieki należały Janowice.
Krajobraz Janowic położonych na wzniesieniach porozcinanych dolinami Lubinki i jej dopływów, a od zachodu ograniczonych doliną Dunajca pozwala, przy odrobinie wyobraźni, zobaczyć owe "gródki" i "stróże" budowane niegdyś na polecenie władców. Dziś już oczywiście po odległej przeszłości nie ma ani śladu, poza jednym miejscem - pałacem otoczonym pięknym starodrzewem.
Jaka jest historia tego miejsca?
Przypuszczalnie to niewielkie wzniesienie, usytuowane blisko doliny Dunajca, było miejscem gródka obronnego, strzegącego drogi biegnącej wzdłuż rzeki. Być może to tu właśnie był ten pierwszy gródek jakiegoś rycerza Chrobrego, który otrzymał herb "Strzemię"?
W miarę wzrostu zamożności właścicieli, zapewne każde pokolenie rozbudowywało, zmieniało, unowocześniało swoją siedzibę, w myśl zasady "pokaż mi swój dom, a powiem ci kim jesteś". Przez wieki budownictwo wiejskie na tym terenie było drewniane. Nie było więc długowieczne.
Naj starsze wzmianki o zabudowie dworskiej pochodzą z XVIII wieku. Dwór został zbudowany w 1737 r. prawdopodobnie przez ostatnich Jordanów, a może przez Kołkowskiego, męża Eufrozyny Jordanównej? Był zbudowany na planie prostokąta, parterowy, z kilkoma pomieszczeniami mieszkalnymi. Do dziś zachowały się trzy sklepione półłucznie piwnice.
W następnych dziesięcioleciach majątek był już na pewno własnością rodziny Stadnickich. Z ich zapisków wynika, że u progu XIX w. stan zabudowań był opłakany: "stajnie do folwarku należące dwie, słomą pokryte, złe i stare" (...) "izdebka przy kaplicy z dachem
pobitym, zła pochodząca z XVII w.". "Dwór był drewniany, w około tynkowany, a lamus murowany" (...)
Małżeństwo hr. Felicjana i Karoliny Stadnickich ok. 1830 roku buduje nowy, murowany dwór w miejscu wcześniejszego drewnianego. To prawdopodobnie wtedy, a może już za czasów ich syna Jana, dwór nabiera charakteru rezydencji ziemiańskiej w stylu neogotyckim. Od strony ogrodowej powstały dwa zaokrąglone ryzality w formie baszt, ostrołuczne okna, zaokrąglony salon z wyjściem na piękny taras Od frontu schody wejściowe ładnie kryje cztero filarowy portyk nadając fasadzie wygląd pałacyku. Charakter pałacowy został jeszcze wzmocniony dobudowa kwadratowej wieży o pięciu kondygnacjach, wykończonej na szczycie pięknym krenelażem. Wieżę, już na początku XX w. połączono z pałacem przewiązką oranżerii.
Założono też ogród dworski, który miał charakter parku krajobrazowego z bogata siecią alejek spacerowych wśród swobodnie rozrzuconych grup i pojedynczych drzew. a południowym skraju znajdował się sztuczny staw zasilany wodą z doprowadzaną groblą z rzeczki Lubinki. Usypano też kopiec widokowy z altaną. Natomiast zabudowania gospodarcze i ogrody usytuowano na wschód od drogi dojazdowej. Dziś nie ma po nich śladu.
W II połowie XIX W. park przekształcono, nadając mu charakter krajobrazowo-naturalistyczny. Na szczęście czas oszczędził ten starodrzew, tworzący piękne otoczenie pałacu.
Była również kaplica, której ruina zachowała się. Zbudowano Ją na początku XIX w, ale być może, że pierwsza powstała w wieku XVII.
Oprac. Ewa Hasslinger







